niedziela, 7 lipca 2013

poukładane życie...

Postanowiłem napisac o czymś co  dla mnie jest naturalne i  codzienne, a co dla cześci  z Was, albo dla wiekszosci nie jest codziennością.
Życie w ogóle, a zwłaszcza jego dorosła częśc dla większosci z nas wiąże się z układaniem. Głównie układaniem wszelkich zajęć pod potrzeby innych. Zaczyna się od przedszkola, potem jest szkoła, jedna, druga, studia. Potem większosć z nas idzie do  pracy. Praca, rodzina. Wszędzie trzeba dopasować się do kogoś lub z czyms do  czegoś.
Zaczynamy od rana, jak sa małe dzieci to do  przedszkola albo  żłobka, jak wieksze to do szkoły. potem praca, potem dom, po drodze dzieci ze żłobka, przedszkola albo szkoły (jak większe wrócą same) . Każdy  to ma. Ale chyba nie każdy ma do tego zrobiny GRAFIK!!! A JA tak… Moje a w zasadzie nasze życie rodzinne jest szatańsko sklomplikowane. Poniżej  przedstawiam stopień jego skomplikowania.
RODZINA : Sztuk 5. Dwójka dorosłych , trójka nielatów. Ja pracuję w innym mieście (12 dni w miesiącu, w każdym jednak  inne) więc wtedy nie ma mnie w domu, pozostałe jestem. Żonkil mój póki co :-) ma etat, czyli teoretycznie od do – ale jednak  nie do końca, bo jak  trzeba coś zrobić to  zostaje, a że obowiązkowa i skrupuilatna jest przy tym diabelnie… więc sami wiecie. Jeden nielat ma 4 wiosny  – co oznacza przedszkole, pozostałe dwa – nastolatki, znaczy samoobsługowe (teoretycznie :-) ). Ale że życie składa się z bardzo  wielu drobnych czynności, więc nie jest tak słodko i  rózowo i każde z nas ma cos do zrobienia. Ktoś musi odbierac młodziaka z przedszkola, ktoś musi zrobic zakupy, ktos  musi pojechac do lekarza a to z jednym a to z drugim. Nie mówiąc już o  wakacjach. Zawieźć do dziadków, przywieźć – koniecznie muszą być osobno !!!! nie razem – więc trzeba zapolanować „wymianę turnusów”. Do tego druga babcia – ten sam motyw. Potem wyjazdy do kolegów i przyjazdy kolegów, potem nasze wspólne wczasy… w międzyczasie praca i  pozostałe zajęcia czyli tzw. fuchy…. Żeby zatem można to  było  wszytko skordynowac jakoś w czasie oraz mieć czas na inne rzeczy  w międzyczasie  trzeba mieć GRAFIK !!!
I to nie byle jaki !!!.
Grafik uwzględnia wszytkich członków rodziny oraz  wszelkiego rodzaju  wydażenia mające nastąpić w ich życiu, (niektóre wymieniłem powyżej). Dodatkowo co  wielce istotne, wszelkie wyjazdy i  przejazdy  zaplanowane sa w taki sposób by robić jak najmniej kilometrów (dziadki  mieszkają daleko), a co  za tym idzie spalić jak najmniej paliwa i oczywiście nie tracić czasu  na siedzenie w samochodzie… czyli planowanie i logistyka, ekonomika zasobów oraz maksymalnie efektywne ich wykorzystanie w jednym.
tak tak … wszystko to rozpisane … piękna zajebista tabelka w Excellu. Kolory, daty, godziny  wydarzeń i czas ich trwania. Taki grafik dostaje każdy  członek  rodziny, a jesli potrzeba to i dziadkowie. Kiedyś dostawałą jeszcze opiekunka do młodego  jak był za mały  na przedszkole (wtedy ona też była w grafiku).
Autorką jest moja Żona. Gdyby  nie ta magiczna kobieta i jej tabelka -  zginąłbym jak Andzia w Parku. Wszyscy  byśmy zgnięli.
No mówie wam totalna absolutna miazga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz