Postanowiłem
napisac o czymś co dla mnie jest naturalne i codzienne, a co dla
cześci z Was, albo dla wiekszosci nie jest codziennością.
Życie w
ogóle, a zwłaszcza jego dorosła częśc dla większosci z nas wiąże się z
układaniem. Głównie układaniem wszelkich zajęć pod potrzeby innych.
Zaczyna się od przedszkola, potem jest szkoła, jedna, druga, studia.
Potem większosć z nas idzie do pracy. Praca, rodzina. Wszędzie trzeba
dopasować się do kogoś lub z czyms do czegoś.
Zaczynamy
od rana, jak sa małe dzieci to do przedszkola albo żłobka, jak wieksze
to do szkoły. potem praca, potem dom, po drodze dzieci ze żłobka,
przedszkola albo szkoły (jak większe wrócą same) . Każdy to ma. Ale
chyba nie każdy ma do tego zrobiny GRAFIK!!! A JA tak… Moje a w zasadzie
nasze życie rodzinne jest szatańsko sklomplikowane. Poniżej
przedstawiam stopień jego skomplikowania.
RODZINA :
Sztuk 5. Dwójka dorosłych , trójka nielatów. Ja pracuję w innym mieście
(12 dni w miesiącu, w każdym jednak inne) więc wtedy nie ma mnie w
domu, pozostałe jestem. Żonkil mój póki co
ma etat, czyli teoretycznie od do – ale jednak nie do końca, bo jak
trzeba coś zrobić to zostaje, a że obowiązkowa i skrupuilatna jest przy
tym diabelnie… więc sami wiecie. Jeden nielat ma 4 wiosny – co
oznacza przedszkole, pozostałe dwa – nastolatki, znaczy samoobsługowe
(teoretycznie
). Ale że życie składa się z bardzo wielu drobnych czynności, więc nie
jest tak słodko i rózowo i każde z nas ma cos do zrobienia. Ktoś musi
odbierac młodziaka z przedszkola, ktoś musi zrobic zakupy, ktos musi
pojechac do lekarza a to z jednym a to z drugim. Nie mówiąc już o
wakacjach. Zawieźć do dziadków, przywieźć – koniecznie muszą być osobno
!!!! nie razem – więc trzeba zapolanować „wymianę turnusów”. Do tego
druga babcia – ten sam motyw. Potem wyjazdy do kolegów i przyjazdy
kolegów, potem nasze wspólne wczasy… w międzyczasie praca i pozostałe
zajęcia czyli tzw. fuchy…. Żeby zatem można to było wszytko
skordynowac jakoś w czasie oraz mieć czas na inne rzeczy w
międzyczasie trzeba mieć GRAFIK !!!
I to nie byle jaki !!!.
Grafik
uwzględnia wszytkich członków rodziny oraz wszelkiego rodzaju
wydażenia mające nastąpić w ich życiu, (niektóre wymieniłem powyżej).
Dodatkowo co wielce istotne, wszelkie wyjazdy i przejazdy zaplanowane
sa w taki sposób by robić jak najmniej kilometrów (dziadki mieszkają
daleko), a co za tym idzie spalić jak najmniej paliwa i oczywiście nie
tracić czasu na siedzenie w samochodzie… czyli planowanie i logistyka,
ekonomika zasobów oraz maksymalnie efektywne ich wykorzystanie w jednym.
tak tak …
wszystko to rozpisane … piękna zajebista tabelka w Excellu. Kolory,
daty, godziny wydarzeń i czas ich trwania. Taki grafik dostaje każdy
członek rodziny, a jesli potrzeba to i dziadkowie. Kiedyś dostawałą
jeszcze opiekunka do młodego jak był za mały na przedszkole (wtedy ona
też była w grafiku).
Autorką jest moja Żona. Gdyby nie ta magiczna kobieta i jej tabelka - zginąłbym jak Andzia w Parku. Wszyscy byśmy zgnięli.
No mówie wam totalna absolutna miazga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz