Korzystając
z tego, że moja krzywa intelektualna aktualnie rośnie, postanowiłem
dopisac coś w temacie Szwajcarii. Dotknę żę tak to ujmę PALĄCEGO problemu.
Przyznaję jestem palaczem, nie palę w kotłowni, choć pewnie miałbym wtedy ciepło przez
cały rok ...Jestem niestety palaczem papierosów. Palę od dawna i
choć powinienem rzucic to świństwo to z przykrością stwierdzam że ...
lubię zapalić... A jak jest jeszcze do dymka dobre piwo albo
szkalneczka whisky to już obowiązkowo.
W
naszym kraju ta moja żarząca się przyjemność jest mocno ograniczana
rózymi przepisami, znakami, zakazami. Na przystankach nie wolno, na
stacjach kolejowych nie wolno, w tramwajach, autobusach, pociagach. W
restauracjach, pubach muszą być strefy dla palących i niepalacych, a te
dla palących są zazwyczaj w okolicy kibla. Zgadzam sie z tym w
zupełności, że dym papierosowy śmierdzi, i przeszkadza. Ale....Zawsze
jest jakies ale.
Kilka miesięcy temu miałem to szczęście byc w Szwajcarii... wycieczka darmowa, jako
nagroda więc pojechałem... Wsród szcześliwców nagrodzonych wycieczką
było nas dwoje palących. Obawaiałem się ze taki kraj jak Szwajcaria, tak
bardzo rozwinięty, tak bardzo nowoczesny, będzie miał restrykcyjne
podejście do "dymiących" faje. Otóż jakie było moje zaskoczenie !!!.
Szwajcarzy jarają, i to na potęgę. Na ulicach w pubach, na
przystankach, ba nawet na peronach na stacjach kolejowych. I nikt ich
nie goni za to, bo palą OFICJALNIE !!!. O ile na ulicach to normalne
i u nas, to na przystankach juz nie, a na peronach to juz całkowity
zakaz. Palacze z Kraju Serów mają zamontowane na peronach popielniczki.
Działające, nie dziurawe i oprózniane. Żadne pety się tam nie walają,
jest czysto... i nikomu nie przeszkadza że ktoś pali na peronie...
może tam wiatr inaczej wieje niż u nas? Zdziwiło mnie zdziwienie
Szwajcarów którzy siedzieli z nami przy stole, kiedy ja i druga
wycieczkowiczka wstawaliśmy i odchodziliśmy na bok żeby "puścić dyma".
Stwierdzili że było to bardzo miłe i wielce kulturalne, dla nas to był
oczywiste. Tu nasuwa sie mała dygresja - jak się okazało Polacy nie
odstają zachowaniem od innych nacji, a czasami zaskakujemy ich taktem i
kulturą :-) wracając do tematu nie będe tego typu ułatwień dla palaczy oceniał, nie
potępiam ( bo sam palę) ale też nie pochwalę ... bo wiem ze to
przeszkadza innym...
Nurtuje
mnie tylko jedno pytanie. Jak to jest że tam jakos można po ludzku,
czyli bez naszej polskiej typowej przesady podejsc do problemu
palenia? ... WIEM !!!... może dlatego że nie są w UNII.?...
Tam nadal
marchewka jest warzywem, a ślimak nie jest rybą...
konkluzja? ...... trzeba rzucic palenie....






