poniedziałek, 26 sierpnia 2013

W SZWAJCARII ŁATWIEJ ZADYMIĆ...

Korzystając z tego, że moja krzywa intelektualna aktualnie rośnie, postanowiłem dopisac coś w temacie Szwajcarii. Dotknę żę tak to  ujmę PALĄCEGO problemu.
Przyznaję jestem palaczem, nie palę w kotłowni, choć pewnie miałbym wtedy ciepło  przez cały rok ...Jestem niestety palaczem papierosów.  Palę od dawna i  choć powinienem rzucic to  świństwo to  z przykrością stwierdzam że ... lubię zapalić... A jak  jest jeszcze do dymka dobre piwo  albo  szkalneczka whisky to już obowiązkowo.
W naszym kraju ta moja żarząca się przyjemność jest mocno  ograniczana rózymi przepisami, znakami, zakazami. Na przystankach nie wolno, na stacjach kolejowych nie wolno, w tramwajach, autobusach, pociagach. W restauracjach, pubach  muszą być strefy dla palących i niepalacych, a te dla palących są zazwyczaj  w okolicy  kibla.  Zgadzam sie z tym w zupełności, że dym papierosowy  śmierdzi, i  przeszkadza. Ale....Zawsze jest jakies ale.
Kilka miesięcy temu miałem to  szczęście byc w Szwajcarii... wycieczka darmowa, jako nagroda więc pojechałem...  Wsród szcześliwców nagrodzonych wycieczką było nas dwoje palących. Obawaiałem się ze taki kraj jak Szwajcaria, tak bardzo rozwinięty, tak bardzo nowoczesny, będzie miał restrykcyjne podejście do "dymiących" faje. Otóż jakie było  moje zaskoczenie !!!. Szwajcarzy  jarają, i  to  na potęgę. Na ulicach  w pubach, na przystankach, ba nawet na peronach na stacjach kolejowych. I  nikt ich nie goni za to, bo  palą OFICJALNIE !!!.  O ile na ulicach to normalne i  u nas, to  na przystankach  juz nie, a na peronach to juz całkowity zakaz. Palacze z Kraju Serów mają zamontowane na peronach popielniczki. Działające, nie dziurawe i  oprózniane. Żadne pety się tam nie walają, jest czysto... i nikomu  nie przeszkadza że ktoś pali  na peronie... może tam wiatr inaczej wieje niż u nas? Zdziwiło mnie zdziwienie Szwajcarów którzy siedzieli z nami przy stole, kiedy ja i druga wycieczkowiczka wstawaliśmy  i  odchodziliśmy na bok żeby "puścić dyma". Stwierdzili że było to bardzo  miłe i wielce kulturalne, dla nas to był oczywiste. Tu nasuwa sie mała dygresja - jak się okazało Polacy nie odstają zachowaniem od innych nacji, a czasami  zaskakujemy ich taktem i kulturą :-) wracając do tematu nie będe tego typu ułatwień dla palaczy oceniał, nie potępiam ( bo sam palę) ale też nie pochwalę ... bo wiem ze to przeszkadza innym... 
Nurtuje mnie tylko  jedno  pytanie.  Jak to  jest że tam jakos można po ludzku, czyli bez naszej  polskiej typowej przesady podejsc do problemu palenia? ... WIEM !!!... może dlatego  że nie są w UNII.?... 
Tam nadal  marchewka jest warzywem, a ślimak  nie jest rybą... 
konkluzja?  ......  trzeba rzucic palenie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz